logo-big

Brudne liczby, czyli jak bardzo nas trują

Nie mamy czystego powietrza, nie spełniamy norm unijnych, nie dostajemy rzetelnych informacji o niebezpiecznym dla zdrowia stężeniu smogu. Mamy natomiast zanieczyszczone miasta, nieadekwatne poziomy informowania i choroby cywilizacyjne.

Po nadciśnieniu, nadwadze i paleniu tytoniu to właśnie zanieczyszczenie powietrza jest na czwartym miejscu, negatywnie wpływającym na zdrowie człowieka. Na całym świecie szacuje się z tego powodu aż 6,5 mln przedwczesnych zgonów. Największym źródłem zanieczyszczeń jest produkcja energii z paliw kopalnych.

Europejskie rządy kontynuują subsydiowanie przemysłu węglowego kwotą około 10 miliardów euro rocznie.  Biorąc pod uwagę szkody zdrowotne i środowiskowe, okazuje się, że ogromna część rachunku za węgiel pozostaje ukryta. Gdyby brać pod uwagę także te koszty, to cena energii elektrycznej produkowanej z węgla wzrosłaby dwu- lub trzykrotnie.

Dla wielu Polek i Polaków monitorowanie lokalnego poziomu zanieczyszczeń stało się codziennością. Podwyższone stężenie, utrzymujące się przez dłuższy czas, jest szczególnie niebezpieczne dla zdrowia. Powoduje wzrost śmiertelności, częstsze udary mózgu, zawały mięśnia sercowego czy przypadki zatorowości płucnej – mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Hoffman, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Natomiast dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, Przewodniczący Zarządu Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP wyjaśnia, że do grup najbardziej zagrożonych negatywnymi skutkami epizodów smogowych należą osoby cierpiące na choroby układu krążenia i układu oddechowego, a także osoby starsze.

Należy pamiętać, że w Polsce oddychamy najbrudniejszym powietrzem w Unii Europejskiej. Z tego powodu co roku umiera przedwcześnie ok. 47 000 osób. W wielu miastach nagminnie przekraczane są dopuszczalne dobowe poziomy zanieczyszczenia pyłem zawieszonym PM10. Notuje się także 800 tys. utraconych dni pracy na skutek chorób – głównie w związku z zanieczyszczeniem powietrza pochodzącym ze spalania węgla.

Najbardziej szkodzą naszemu zdrowiu pyły zawieszone (np. PM10 i PM2,5), a także rakotwórczy benzo(a)piren – to o nich najczęściej słyszymy w kontekście zanieczyszczenia powietrza. Jednak lista groźnych substancji, które powstają w wyniku spalania węgla jest zdecydowanie dłuższa. Są to m.in. dwutlenek siarki, tlenki azotu, metale ciężkie oraz dioksyny.

Niemal 230 miliardów zł – tyle bezpośrednio Polacy dopłacili do górnictwa i energetyki opartej na węglu w latach 1990-2016. Analiza think-tanku ekonomicznego WiseEuropa pokazuje też, że przy utrzymaniu obecnej polityki energetycznej w najbliższych latach subsydia dla węgla jeszcze wzrosną i to co najmniej o 30 proc. Ekonomiści z WiseEuropa w analizie “Ukryty rachunek za węgiel 2017” wyliczają, że w latach 1990-2016 dopłacaliśmy do energetyki węglowej średnio 8,5 mld złotych rocznie i to bez uwzględnienia tzw. kosztów zewnętrznych, związanych z pogarszającym się stanem zdrowia obywateli oraz degradacją środowiska naturalnego. Wraz z tymi kosztami ukryty rachunek za węgiel rośnie do astronomicznej kwoty jednego biliona 973 miliardów zł.

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia z 2016 r. aż 33 z 50 miast Unii Europejskiej z najbrudniejszym powietrzem leży w Polsce. 22  lutego 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska narusza unijne przepisy o jakości powietrza. – Pierwszym krokiem do poprawy jakości powietrza w Polsce powinno być wprowadzenie norm jakości węgla. Zgodnie z rządowym harmonogramem, minister energii Krzysztof Tchórzewski miał wprowadzić te przepisy jeszcze w marcu ubiegłego roku. Nie zrobił tego do tej pory, czym skutecznie sabotuje politykę antysmogową – mówi Marek Józefiak z Greenpeace Polska

Trudno jest zrozumieć dotacje ze środków publicznych, które każdego roku otrzymuje branża energetyki węglowej, wbrew powszechnie wiadomej  szkodliwości oraz negatywnego wpływu na środowwisko i zdrowie ludzi.

Poprawę jakości powietrza umożliwiłaby wymiana pieców, dotacje na ocieplenia mieszkań, a także rozwijanie odnawialnych źródeł energii. Można w ten sposób nie tylko tworzyć nowe miejsca pracy, ale też rozwijać gospodarkę, wspierając nowe technologie. Przede wszystkim jednak spadek emisji spowoduje poprawę stanu zdrowia społeczeństwa, a więc wzrost jakości życia.