logo-big

Co tam, panie, w elektroenergetyce?Część I – Historia

Aby lepiej zrozumieć dzisiejszy obraz energetyki oraz prawdziwe tempo obecnych zmian warto spojrzeć wstecz by zdać sobie sprawę, że jeszcze 200 lat temu, chociaż energia elektryczna była już wykorzystywana to nikt nie myślał o jej upowszechnianiu na masową skalę.

Chociaż prąd elektryczny, definiowany jako uporządkowany ruch ładunków elektrycznych, został po raz pierwszy zaobserwowany około 350 lat temu przez niemieckiego uczonego Otto von Guerickego (1602 – 1686) to już na określenie, że najlepszymi przewodnikami elektryczności są metale, światowa nauka potrzebowała kolejnych 70 lat. Jednocześnie zjawisko prądu elektrycznego jako takie nie było badane szczególnie uważnie. Opracowywano co prawda różnego rodzaju maszyny elektrostatyczne, które pozwalały wytwarzać wysokie napięcie, jednak uzyskiwany z ich wykorzystaniem prąd był słaby i krótkotrwały, dlatego większość tego typu generatorów służyło do rozrywki lub jako naukowa ciekawostka.

Przełomem okazała się dopiero budowa w 1800 roku ogniwa galwanicznego przez Alessandro Volta (1745 – 1827) oraz zestawienie kilku takich ogniw w pierwszą baterię, zwaną na jego cześć stosem Volty. Jako ciekawostkę można dodać, że nazwa ogniwa galwanicznego pochodzi od nazwiska Luigiego Galvani (1737 – 1798), którego badania rozwijał Volta, prowadząc z nim jednocześnie liczne spory, dotyczące natury elektryczności.

Kolejny moment przełomowy nastąpił trzydzieści lat później, wraz z odkryciem przez Michaela Faradaya (1791 – 1867) zjawiska indukcji elektromagnetycznej w 1831 roku i budową przez niego w tym samym roku pierwszej prądnicy prądu stałego. Rok później, opierając się na badaniach Faradaya, Hippolyte Pixii (1808 – 1835) zbudował pierwszą prądnicę prądu zmiennego.

Pomimo, że połowa XIX wieku to schyłek wieku pary i początki drugiej rewolucji przemysłowej, czas dziesiątek nowych odkryć i rozwiązań rewolucyjnych w swoich dziedzinach – m.in. lampy naftowej, żelbetonu, rewolweru Colta, dynamitu, ale także alfabetu Morse’a, telegrafu, a później również telefony, a nawet… obecnej wersji agrafki – to na upowszechnienie wykorzystania energii elektrycznej trzeba było czekać niemal 50 lat…

Przełom, poprzez zwiększenie popytu na prąd, pojawił się za przyczyną wynalazku przypisywanemu powszechnie kontrowersyjnemu przedsiębiorcy i wynalazcy Thomasowi Edisonowi (1847 – 1931). Tym wynalazkiem była żarówka. Dla porządku trzeba podkreślić, że chodzi o żarówkę w formie, którą znamy dzisiaj: włókna żarzącego się w próżni, w szklanej bańce.

Uznawany (niesłusznie!) za ojca żarówki Edison opatentował swoje rozwiązanie w 1879 roku, ale badania nad żarówkami były prowadzone już od wielu lat, a patent Edisona został uprzedzony nie tylko przez sir Humphry Davy’ego (1778 – 1829), który 73 lata wcześniej (!) przeprowadził publiczny pokaz lamp elektrycznych (łukowych), ale także przez Josepha Wilsona Swana (1828 – 1914), który uzyskał brytyjski patent na żarówkę w 1860 roku, a nawet przez Hirama Maxima (1840 – 1916), który rok przed patentem Edisona otworzył… fabrykę żarówek. Ten ostatni kilka lat po otwarciu swojej fabryki opracował też… pierwszy karabin maszynowy. Ciekawostką jest, że ten wynalazek również spotkał się z elektrycznością, choć dopiero w połowie kolejnego wieku, przy tworzeniu systemu Vulcan.

Thomasowi Edisonowi zawdzięczamy jednak bezsprzecznie założenie pierwszej, publicznej elektrowni wytwarzającej prąd stały, która została uruchomiona w Nowym Jorku w 1882 roku. Zakład napędzany był węglem i zasilał sieć, do której podłączono kilka tysięcy żarówek. Dziesięć lat później Edison połączył swoją firmę z przedsiębiorstwem Charlesa Coffina (1844 – 1926) tworząc firmę General Electric.

Pierwsza elektrownia produkująca prąd w sposób znany nam do dnia dzisiejszego tj. w postaci prądu zmiennego, wytwarzanego przez prądnice napędzane dzięki spalaniu węgla i podgrzewaniu wody, powstała w 1884 roku w Deptford pod Londynem. Warto podkreślić, że na lokalizację tej elektrowni, planowanej pierwotnie do budowy w samym Londynie, wpłynęły wątpliwości dotyczące jej wpływu na środowisko i zdrowie mieszkańców.

Warto też zauważyć, że w Polsce nadal wytwarzamy w ten sposób około 80% energii elektrycznej. I chociaż jest ona wytwarzana oczywiście znacznie efektywniej niż wtedy to posługujemy się technologią z końca XIX wieku i wcale nie spieszymy się, aby od niej odchodzić.

Na zdjęciu żarówka z Livermore, która świeci nieprzerwanie od 1901 roku.

 

c.d.n.


Polecamy także: