Od fotowoltaiki do biogazu. Nowy etap samorządowej transformacji energetycznej

Samorząd to centrum lokalnej transformacji energetycznej. Gminy w całej Polsce wypełniają zadania polegające na planowaniu dostaw energii elektrycznej, ciepła i gazu. Po ich stronie jest zarządzanie infrastrukturą drogową i obiektami gminnymi, które również potrzebują energii,żeby służyć mieszkańcom. Rozwój energetyki rozproszonej pozwolił samorządom na objęcie nowej roli – inwestorów w odnawialne źródła energii. 
person using MacBook Pro

Fotowoltaika dała gminom doświadczenie, ale sama nie wystarczy

W okresie 2022-2025 samorządy wydały ok. 1,5 miliarda złotych na panele fotowoltaiczne [1]. Jest to najpopularniejsze odnawialne źródło energii, w które inwestują gminy. I nie ma się czemu dziwić: gminy posiadają obiekty odpowiednie do instalacji paneli (urzędy, szkoły, przedszkola, siedziby straży pożarnej czy obiekty spółek komunalnych), a sama eksploatacja fotowoltaiki jest niewymagająca. Jest to również najtańsze OZE – zgodnie z badaniem wydatków JST na fotowoltaikę [1], średni koszt za 1 kWp fotowoltaiki poniesiony przez samorządy to 4422 zł brutto (choć rynkowo mówi się o kwotach w wysokości ok. 2500 zł brutto/kWp). 

Czy transformacja energetyczna może jednak opierać się tylko i wyłącznie na budowaniu kolejnych słonecznych mocy wytwórczych? Rynek pokazuje, że “złoty czas” fotowoltaiki się skończył – w czerwcu 2022 roku kilowatogodzina wyprodukowana przez panele kosztowała 66 groszy, w roku 2026 to zaledwie 27 groszy. Gwałtowny przyrost mocy z energii słonecznej utrudnia bilansowanie systemu elektroenergetycznego, co powoduje zjawiska takie jak cena ujemna energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii czy tzw. nierynkowe redysponowanie, czyli wyłączanie instalacji pogodozależnych przez operatora sieci przesyłowej w sytuacji zagrożenia funkcjonowania sieci. Dla gmin, które zainstalowały panele po 31 marca 2022 (przejście z systemu rozliczania net-metering do systemu net-billing) taka sytuacja rynkowa oznacza wydłużenie się okresu zwrotu inwestycji, które jest niemal niemożliwe do oszacowania. Oczywiście, te trudności dotykają wszystkich posiadaczy fotowoltaiki rozliczających się w systemie net-billing, jednak dla samorządów zarządzających pieniędzmi publicznymi oraz ogólnie transformacją energetyczną na swoim terenie, jest to szczególnie niepokojące zjawisko.

Spółdzielnie energetyczne otwierają drogę do biogazu

Choć teraz dużo bardziej sceptycznie podchodzimy do “boomu” na fotowoltaikę, bo widzimy jego wpływ na rynkową cenę energii i stan sieci elektroenergetycznych, to pozwolę sobie postawić tezę, że samorządy zyskały niezbędny kapitał wiedzy i doświadczenia w kontekście energetyki właśnie dzięki inwestowaniu w fotowoltaikę. Osoby pracujące w urzędach gmin, miast oraz starostwach powiatowych ciągle zwiększają swoje kompetencje w zakresie transformacji energetycznej — jest to niezbędne dla prowadzenia inwestycji, jak i dla planowania całego zaopatrzenia w energię. Wyrazem tego zwiększania kompetencji jest, w moim poczuciu, kolejny “boom”, tym razem na spółdzielnie energetyczne. Do grona najbardziej doświadczonych i ciągle rozwijających się spółdzielni należą te powołane przez podmioty gminne, np. Lądecka Spółdzielnia Energetyczna, Spółdzielnia Energetyczna Sudecka Energia, Żerkowska Spółdzielnia Energetyczna czy Spółdzielnia Energetyczna BIODAR w Ustroniu Morskim. Większość gmin “wchodzi” do spółdzielni z istniejącą już fotowoltaiką, jednak aby dołączyć więcej punktów poboru energii i rozliczać je w korzystnym systemie wsparcia, niezbędne są inwestycje w nowe moce wytwórcze (lub magazyny). Jedną ze szczególnie interesujących dla takich podmiotów inwestycji są biogazownie. Jest to OZE pracujące niezależnie od pogody, a także umożliwiające magazynowanie energii w postaci gazu. Jakie atuty pod kątem inwestycji w biogaz posiadają gminne spółdzielnie energetyczne? Jakie są zagrożenia dla powodzenia tych projektów? Przyjrzyjmy się dotychczasowym działaniom spółdzielni i gmin w tym zakresie oraz rozpatrzmy potencjalne szanse i utrudnienia w samorządowych inwestycjach w biogaz. 

Biogazownie już działają w samorządowym otoczeniu

W wykazie KOWR wpisane jest 5 spółdzielni energetycznych posiadających instalację biogazową. Największa z nich ma moc ponad 1,5 MW; najmniejsza to mikroinstalacja o mocy 44 kW. Są to instalacje, które powstały przed założeniem spółdzielni. Równolegle spółdzielnie energetyczne badają możliwość inwestycji w biogaz, np. dzięki instrumentom wspierającym rozwój spółdzielni energetycznych.

Gminy mają zasoby potrzebne do produkcji biogazu

Na terenie Polski działa ponad 100 komunalnych biogazowni przy oczyszczalniach ścieków, z czego ponad 92% jest zarządzana przez spółki komunalne związane z jednostkami samorządu terytorialnego. Spółki komunalne zarządzają również ok. ⅓ biogazowni przy składowiskach odpadów [2]. Produkcja biogazu z osadów ściekowych i bioodpadów jest jedną z metod umożliwiających zmniejszenie ich objętości oraz higienizację, czyli pozbycie się niebezpiecznych wirusów, bakterii i pasożytów. W procesie beztlenowej fermentacji otrzymujemy biogaz, z którego produkuje się energię elektryczną oraz ciepło, a produktem ubocznym jest poferment, czyli masa pozostała po fermentacji, bogata w składniki nawozowe. W Polsce jest 3250 oczyszczalni ścieków komunalnych i choć nie wszystkie są wystarczająco duże, aby mieć własną biogazownię, to wciąż istnieje wysoki potencjał do budowy kolejnych instalacji. W przypadku braku infrastruktury do przetwarzania osadów ściekowych i bioodpadów (poza biogazowniami są to też kompostownie), stają się one dla samorządu kosztem, a nawet uciążliwością – osady ściekowe składowane na poletkach, czekające na możliwość wykorzystania np. jako polepszacz gleby, wydzielają nieprzyjemne zapachy.
Poza dostępem do substratu spółki komunalne posiadają również kapitał wiedzy oraz specjalistów, którzy mogą obsługiwać instalację biogazowni. Kolejna ważna kwestia to dostęp do terenu pod budowę biogazowni. Usytuowanie oczyszczalni ścieków czy zakładów przetwarzania odpadów często pokrywa się z wymaganiami dla umiejscowienia biogazowni (np. odległość od zabudowy mieszkalnej, form ochrony przyrody). Dodatkowo, projektując biogazownię na terenie istniejącego zakładu, minimalizujemy odległość transportu substratu i wykorzystujemy obecną infrastrukturę (np. drogi dojazdowe i wewnątrz zakładu, kanalizacja, przyłącza energetyczne). Większość zakładów zagospodarowania odpadów czy oczyszczalni ścieków byłaby w stanie wykorzystać w całości energię produkowaną z biogazu, toteż w przypadku chęci zasilenia tą energią innych obiektów gminnych, niezbędne może być zwiększenie skali biogazowni, np. przez przyjęcie odpadów z sąsiadujących gmin. 

Współpraca z rolnikami i lokalnymi przedsiębiorcami

Spółdzielnie energetyczne dają możliwość partnerstwa publiczno-prywatnego, co w kontekście biogazowni umożliwia samorządom współpracę np. z lokalnymi producentami żywności oraz rolnikami. To, co spółdzielnia może zaoferować przedsiębiorcom, to obniżone opłaty za energię. Spółdzielcy wnoszą do projektu biogazowni kapitał i tani substrat. Producenci rolni i żywności zainteresowani posiadaniem biogazowni muszą liczyć się z niełatwą ścieżką administracyjną. Współpraca z samorządem może pomóc na etapie składania wniosków o decyzję środowiskową, warunki zabudowy czy w sprawie zagospodarowania wybranego pod budowę terenu. Samorządy posiadają szereg korzyści z biogazowni na swoim terenie (głównie w postaci wpływów z podatków), jednak dostęp do zielonego prądu poza okresem działania fotowoltaiki jest jedną z największych. 

Bez zaufania mieszkańców inwestycja może się nie udać

Relacje ze społecznością lokalną mogą być zarówno ogromnym atutem jak i zagrożeniem w projekcie gminnej biogazowni. Istotne jest dotychczasowe zaufanie do władz samorządowych – im wyższe i trwalsze jest ono przed rozpoczęciem projektu, tym łatwiej będzie stworzyć relację ze społecznością lokalną w kontekście tej inwestycji. Biogazownie spotykają się z oporem mieszkańców, co jest skutkiem nieodpowiedniej komunikacji ze strony inwestorów. Samo działanie tej instalacji nie jest powszechnie znane, a możliwość konsultacji na polu społeczność-inwestor przed podjęciem decyzji o budowie jest mocno ograniczona. Poparcie społeczności lokalnej jest szczególnie istotne dla włodarzy gminy czy miasta w kontekście całej ich działalności, nie tylko związanej z inwestycją w biogaz. Gmina czy gminna spółdzielnia nie jest tutaj zewnętrznym inwestorem, który w razie niepowodzenia będzie szukał innego terenu pod budowę biogazowni. 

Biogaz może produkować energię wtedy, gdy nie działa fotowoltaika

Swego czasu popularna była koncepcja szczytowej produkcji energii z biogazu [3]. Oznacza to, że sama fermentacja trwa nieprzerwanie całą dobę, jednak w ciągu dnia gaz jest magazynowany, a jego spalanie w silniku odbywa się nocą. Pozwala to na integrację pracy biogazowni z pogodozależnymi OZE, szczególnie z fotowoltaiką. Choć taki system działania jest bardzo korzystny dla sieci (co widać było po warunkach przyłączenia, które dostawali w ostatnim czasie deweloperzy biogazowni), to jest on niekorzystny dla samych właścicieli biogazowni — kto chciałby eksploatować swoją instalację przez pół dnia, skoro może całą dobę? Uważam, że samorządowe biogazownie mają większy sens działania szczytowo. Przykładowo, w przypadku systemu rozliczania spółdzielni energetycznej, największe oszczędności są generowane przy możliwie najwyższej autokonsumpcji (niemożliwej do osiągnięcia samą fotowoltaiką). Jednocześnie niekorzystne jest tzw. przewymiarowanie instalacji do większej mocy, gdyż wiąże się to z większymi nakładami finansowymi kosztem utraty 40% energii niezużytej na bieżąco (jest ona rodzajem “zapłaty” dla sprzedawcy energii rozliczającego spółdzielnię). Dla tych podmiotów hybrydowe systemy produkcji energii mają większy sens operacyjny. Pozostają oczywiście do rozwiązania kwestie techniczne pracy silnika kogeneracyjnego — jak każdy silnik, najbardziej “lubi” on ciągłą pracę bez wyłączania i ponownego włączania. Mimo tego uważam, że szczytowa eksploatacja biogazowni to jeden z wariantów do rozważenia, który prędzej zainteresuje swoimi korzyściami spółdzielnię energetyczną niż prywatnego inwestora. 

Trzy bariery: wiedza, finansowanie i komunikacja

Z perspektywy pracownicy branży widzę coraz większe zainteresowanie samorządów i spółdzielni energetycznych biogazem. Tworzone są studia wykonalności na biogazownię; niektóre podmioty są w trakcie procedur administracyjnych dotyczących budowy biogazowni. Niektóre wyzwania, z którymi spotykam się podczas rozmów z samorządami, to:

  • Dostęp do wiedzy – odbywając pierwszą rozmowę z przedstawicielami samorządu, skupiamy się zazwyczaj na pytaniach technicznych i organizacyjnych dotyczących obsługi biogazowni. Oceniam na plus dwa zjawiska: pojawianie się tematu biogazu w mediach (nie tylko o protestach, ale przede wszystkim o samym działaniu i korzyściach z biogazowni) oraz darmowe wejściówki dla samorządowców na wydarzenia branżowe. Otwartość branży biogazu jest konieczna, aby samorządy mogły poznać wszystkie korzyści i ryzyka płynące z biogazu, zanim podejmą decyzję o rozpoczęciu procedur administracyjnych. Partnerstwo merytoryczne ze strony firm czy uczelni jest również ważnym elementem – samorządy nie mają zasobów do prowadzenia tak skomplikowanych projektów tylko we własnym zakresie.
    Korzystne byłoby podjęcie działań promujących biogaz ze strony władz centralnych – dzięki temu nie tylko więcej samorządów i spółdzielni mogłoby się zainteresować taką inwestycją, ale też sama opinia publiczna na temat biogazu mogłaby ulec poprawie. 
  • Finansowanie – ostatnie edycje dofinansowań na budowę biogazowni (m.in. FEnIKS) były skupione na wielkoskalowych projektach oraz biometanie. Nie są to projekty, którymi interesują się (i na które mają możliwości) samorządy. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej mówimy o małych biogazowniach do 0,5 MW mocy. Dedykowane dofinansowania dla tego typu projektów umożliwiłyby im konkurencję z tymi bardziej przemysłowymi. Pozytywnie oceniam coraz większe zainteresowanie banków finansowaniem projektów biogazowych i tutaj również potrzebne jest skierowanie się ku mniejszym projektom. Samorząd jest bezpiecznym partnerem finansowym, co powinno przekonywać kolejne banki do tworzenia produktów dla niewielkich, gminnych projektów. Oczekiwane jest też rozszerzenie współpracy Banku Gospodarstwa Krajowego na kolejne województwa – atrakcyjny Grant OZE ma różne warunki w poszczególnych częściach Polski, a w niektórych nie jest jeszcze dostępny.
  • Relacje ze społecznością lokalną i radnymi – samorządowcy podejmujący temat inwestycji w biogaz są narażeni na negatywną opinię radnych czy mieszkańców gminy, co może skutkować nawet odwołaniem ze stanowiska. Również z tego powodu widzę większą motywację do otwartego dialogu z radnymi i mieszkańcami ze strony włodarzy (w porównaniu ze standardowymi praktykami inwestorów biogazowych). Samorządy mają szansę wytyczenia nowych standardów w komunikacji projektów biogazowych.

Samorządowy biogaz ma szansę stać się ważnym elementem lokalnego miksu

Samorządowe biogazownie mogą stać się elementem lokalnej transformacji energetycznej. Środowisko dla tych projektów staje się coraz przyjaźniejsze również pod względem finansowania. Do odrobienia pozostaje praca domowa w zakresie komunikacji projektów biogazowych – widzę potencjał do wypracowania lepszej prasy dla tego odnawialnego źródła energii, jeżeli samorządy utrzymają swoje zainteresowanie biogazem. 

Autorka: Julia Ługowska – współzałożycielka Inicjatywa Społeczna Energetyka sp. z o.o. Od czasów studiów zaangażowana w branżę biogazu i energetyki społecznej. W ramach Inicjatywy zajmuje się projektami wdrażania biogazowni do spółdzielni energetycznych oraz społecznych aspektów rozwoju rynku biogazu. Redaktorka w Zielonych Wiadomościach, gdzie tworzy artykuły i wideopodcasty o energetyce.

[1] Zielone Wiadomości

[2] Magazyn Biomasa

[3] Autonomizacja energetyczna gminy na obszarach wiejskich