Politycy, eksperci i działacze. Zakończyła się konferencja o wspólnotach energetycznych

Ponad 100 osób spotkało się, żeby porozmawiać o energetyce obywatelskiej w centrum Warszawy. Do wielkiej debaty przyłączyli się politycy, eksperci z ministerstw i organizacji pozarządowych. Swoim doświadczeniem podzielili się też praktycy, czyli Ci, którzy założyli pierwsze w Polsce spółdzielnie energetyczne. Konferencja „Spółdzielnie energetyczne czarnym koniem transformacji odbyła się 5 lipca w Centrum Prasowym Newserii przy ul. Chmielnej w Warszawie. 

Ważną częścią spotkania była debata polityczna, w której udział wzięli: Stanisław Gawłowski (Platforma Obywatelska), Grzegorz Gaża (Prawo i Sprawiedliwość), Małgorzata Tracz (Zieloni), Joanna Mucha (Polska 2050) i Anita Sowińska (Nowa Lewica). Panel z udziałem publiczności odbył się pod hasłem: Co trzeba zrobić w sprawie, która popiera 85% Polek i Polaków. Temat debaty nawiązywał do badań przeprowadzonych przez organizację More in Common Polska, które wskazały na bardzo duże poparcie dla rozproszonej energetyki prosumenckiej i spółdzielni energetycznych.

– Z naszych badań, realizowanych na przestrzeni ostatnich lat, wyraźnie wynika, że Polacy oczekują znacznego przyspieszenia transformacji energetycznej w kierunku rozwiązań zielonych i obywatelskich. Jednym z najpopularniejszych rozwiązań, za którymi się opowiadają, są właśnie spółdzielnie energetyczne. Polacy traktują je zarówno jako drogę do tańszej i czystszej energii, ale też szansę na upodmiotowienie obywatelskie, na to, że jako obywatele, członkowie wspólnoty będą mogli wziąć większą odpowiedzialność za jej losy i gospodarowanie zasobami oraz uzyskać pewną niezależność – mówi Adam Traczyk.

Podczas konferencji eksperci zgodnie wskazywali, że spółdzielnie energetyczne powinny stać się jednym z filarów polskiej transformacji energetycznej. Zwłaszcza że – wobec długiej listy zalet i wysokich kosztów energii – samorządy są coraz bardziej zainteresowane tworzeniem takich podmiotów. – Obecnie przygotowujemy podział działki, na której będzie znajdowała się farma fotowoltaiczna i szykujemy wniosek do dystrybutora energii, czyli PGE, o warunki przyłączeniowe, więc jesteśmy jeszcze na etapie formalnym – mówi Przemysław Kubicki, sekretarz podwarszawskiej gminy Błonie. – Tworzymy spółdzielnię, której członkami są instytucje publiczne, więc z naszego, samorządowego punktu widzenia zaletą tego rozwiązania jest oczywiście ograniczenie kosztów, bo w tej chwili za prąd płacimy dość dużo. Produkując energię sami, na własne potrzeby, ograniczamy ten koszt. Druga korzyść to ograniczenie emisji i pewna niezależność od systemu, na to też liczymy. Mamy również nadzieję, że ten projekt będzie się rozwijać i będziemy w stanie pokrywać nasze zapotrzebowanie na energię elektryczną w większym stopniu niż obecne plany – dodaje Kubicki.

Panele dyskusyjne były też okazją do poznania planów ministerstw odpowiedzialnych za prawne aspekty związane z energetyką obywatelską – Przeprowadziliśmy przegląd ustawodawstwa dotyczącego spółdzielni energetycznych z takim założeniem, aby z dziesięciu spółdzielni zarejestrowanych dziś w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa powstało ich więcej i aby – tak jak u naszych zachodnich sąsiadów – te liczby szły w tysiące. Przygotowaliśmy pakiet rozwiązań, który jest obecnie procedowany w parlamencie, w którym likwidujemy wszystkie bariery i ograniczenia, jakie zdefiniowaliśmy w toku rozmów ze spółdzielcami, z praktykami i osobami, które zajmują się rozwojem energetyki rozproszonej – mówi dr Marcin Rokosz, koordynator merytoryczny prac zespołów eksperckich w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Projekt nowelizacji przepisów dotyczących spółdzielni energetycznych został przygotowany w MRiRW przez specjalnie powołany w tym celu zespół ekspercki. Jego celem jest zdynamizowanie rozwoju spółdzielni na wsiach, co ma przełożyć się m.in. na zwiększenie ich niezależności energetycznej. Ministerialne propozycje zmian przewidują m.in. ułatwienia dla przyłączania do sieci nowych źródeł OZE działających na rzecz spółdzielni energetycznych, doprecyzowanie kwestii umów zawieranych przez sprzedawcę energii z poszczególnymi członkami spółdzielni energetycznej, a także z operatorem systemu dystrybucyjnego elektroenergetycznego, rozszerzenie terytorialnego zakresu działania i uproszczenie sprawozdawczości spółdzielni energetycznych. – Przede wszystkim doprecyzowujemy kwestie umów zawieranych pomiędzy spółdzielnią energetyczną a sprzedawcą energii i zasady rozliczeń. To było do tej pory dużym utrudnieniem – mówi dr Marcin Rokosz. – Ważną zmianą jest też to, że do końca 2025 roku likwidujemy wymóg pokrycia własnego zapotrzebowania na energię na poziomie 70 proc. Chcemy dać samorządom zachętę i sprawdzić, czy to ograniczenie faktycznie jest barierą dla rozwoju spółdzielczości. Dalej, likwidujemy także limit tysiąca członków, otwieramy spółdzielnię na nieograniczoną ich  liczbę. Doprecyzowujemy również definicję spółdzielni energetycznej, zakres podmiotowy i przedmiotowy jej działania. Wszystkie te zmiany mają być takim impulsem do zdynamizowania rozwoju spółdzielczości energetycznej w Polsce – dodał.

Spółdzielnia energetyczna jest podmiotem zdefiniowanym w Ustawie o odnawialnych źródłach energii z 20 lutego 2015 roku. Jej ideą jest zapewnienie członkom spółdzielni tańszej energii dzięki wykorzystaniu lokalnych zasobów, w oparciu o zbiorową działalność prokonsumencką. – Spółdzielnie energetyczne i inne formy energetyki obywatelskiej, w tym prosumenci indywidualni i klastry energii, powinny być podstawą polskiej transformacji. To są rozwiązania dostępne od zaraz, w Europie Zachodniej mamy bardzo dobre przykłady tego, jak one mogą funkcjonować – mówi Joanna Furmaga, prezeska Polskiej Zielonej Sieci. – Energetyka obywatelska, w tym spółdzielnie energetyczne, rozwiązuje też szereg kryzysów, z którymi musimy się mierzyć już dzisiaj. Ostatnia zima pokazała bardzo duże problemy z dostępnością źródeł energii, niedobory węgla i bardzo wysokie ceny energii. Spółdzielnie są odpowiedzią na te wyzwania. Zapewniają też większe bezpieczeństwo energetyczne, ponieważ małe, rozproszone systemy są dużo bardziej odporne chociażby na potencjalne ataki terrorystyczne, a w tej chwili mamy przecież wojnę za wschodnią granicą – dodaje Joanna Furmaga.